Glenfinnan i Glen Coe


Kolejny poranek był podobny do poprzednich. Przywitał nas rześka, bezchmurną pogodą. Po hotelowym śniadanku wyruszyliśmy w kierunku Fort William. Po drodze rozkoszowaliśmy się wyrazistymi widokami.





W pewnym momencie napotkaliśmy ciekawe zjawisko meteorologiczne. Wśród pięknej słonecznej pogody z bezchmurnym niebem pojawił się wał chmur w dolinie, która podążaliśmy. Po kilku kilometrach wał chmur pozostał za nami, a my dalej rozkoszowaliśmy się piękną pogodą.





Przybyliśmy do Fort William (miasto w zachodniej Szkocji, w jednostce administracyjnej Highland, historycznie w Inverness-shire), które leży u podnóża najwyższego szczytu Szkocji Ben Nevis i nad brzegami zatoki Loch Linnhe. Fort William jest ośrodkiem turystyki (takie nasze Zakopane). Znajdują się tu ruiny zamku, muzeum, gorzelnia whisky. Miasto liczy ok. 10 tys. mieszkańców. W Fort William nie zatrzymaliśmy się jednak, bowiem skręciliśmy w kierunku Glenfinnan, by... nie spóźnić się na pociąg kusujący pomiędzy Fort William a Mallaig. Glenfinnan znajduje się w połowie drogi między Fort William i Mallaig na malowniczej West Highland Railway. Oprócz regularnego połączenia kolejowego ScotRail, linia jest używana przez parowóz Jacobite i jest atrakcją turystyczną. A dlaczego mieliśmy złapać pociąg w Glenfinnan? Otóż w latach 1897–1898 Sir Robert McAlpine zbudował w Glenfinnan wiadukt.  Konstrukcja, która jest w całości zbudowana z betonu, ma 21 łuków o rozpiętości 15 m i osiąga wysokość 30 m nad doliną. Aby uczcić setną rocznicę wiaduktu w 1997 r., u podstawy jednego z jego łuków odsłonięto tablicę pamiątkową. Krajobraz, w którym znajduje się wiadukt, sprawił, że stał się popularny wśród producentów filmowych. W 1969 roku został wykorzystany w filmie Ring of Bright Water z Billem Traversem i Virginią McKenną w rolach głównych. Od tego czasu zyskał rozgłos w kinowych wersjach serii o Harrym Potterze. Ekspres do Hogwartu jest filmowany, jak przejeżdża przez wiadukt w kilku filmach, począwszy od Harry'ego Pottera i Komnaty Tajemnic z 2002 roku. Sfilmowany pociąg to Jacobite Steam-Locomotive Train, pociąg turystyczny. I to właśnie z tego powodu tłumy turystów ściągają pod ów wiadukt by zobaczyć przejeżdżający po nim pociąg. Pociąg przejeżdża przez wiadukt 2 razy dziennie o określonych godzinach. Zwalnia na wiadukcie, by tłumy zebranych pod wiaduktem mogły go fotografować i filmować. To samu zresztą robią pasażerowie pociągu w druga stronę. Przybyliśmy w okolice wiaduktu na ostatnią chwilę. Wszystkie okoliczne parkingi były zapełnione i było nie lada sztuka gdzieś zaparkować. Potem należało udać się dolina pod wiadukt. Pod wiaduktem były już tłumy z wycelowanymi w wiadukt aparatami i kamerami. Wreszcie nadjechał pociąg, majestatycznie przesuwając się po wiadukcie. Na dole wrzawa. Tylko zamiast parowozu jakobickiego (może się zepsuł?) była współczesna lokomotywa spalinowa. Gdy pociąg znikł wśród okolicznych gór, tłumy z wolna ruszyły do parkingu.






Niektórzy na widok pociągu wyciągali czarodziejską różdżkę

Udaliśmy się z powrotem do Fort William. Ale zatrzymaliśmy się tam jedynie by zrobić drobne zakupy.
W jednym ze sklepów samoobsługowych zwróciliśmy uwagę na deficyt towarów na półkach i informacje, że sorry - produkty zostały wyprzedane. Ot, kryzys w Zjednoczonym Królestwie.



Następnie udaliśmy się w kierunku słynnej Glen Coe.

Glen Coe (gael. Gleanna Comhann, wym. [klan̪ˠˈkʰo.ən̪ˠ], dosłownie dolina łez) to górska dolina w zachodniej Szkocji, w Grampianach Zachodnich. Spływa nią potok Coe, uchodzący do zatoki Loch Leven. Miejscowe określenie glen odnosi się tu do każdej doliny polodowcowej o płaskim dnie i stromych, „wklęsłych” zboczach. W tym przypadku zbocza te mają nawet 1000 m wysokości, co upodobnia okolicę do dolin alpejskich. Szczególnie imponujące są zbocza południowe, nad którymi wznosi się trójwierzchołkowy masyw, zwany „Trzema Siostrami” (Bidean nam Bian; 1150 m n.p.m.). Dolne partie doliny są w większości porośnięte lasami, górne zajmują górskie łąki.

Dolina była miejscem historycznej rzezi w Glencoe (1692 r.). Nazwę Glencoe nosi wieś u wylotu doliny do Loch Leven. Inne miejscowości w okolicy Glen Coe to Ballachulish i Kinlochleven.

Przejechaliśmy doliną podziwiając widoki i zatrzymując się w punktach widokowych.


Rozłożyliśmy się na trawie powyżej drogi i zażywaliśmy "kąpieli słonecznej" niczym na śródziemnomorskiej riwierze.

Trzy Siostry




Uchwyciliśmy miejsce, które "zagrało" w słynnym filmie o agencie 007. Tylko pogodę mieliśmy lepszą.




Następnie, po przejechaniu przełęczy, podjechaliśmy do Glencoe Mountain Resort, by kolejką krzesełkową (która nota bene lata świetności miała już za sobą) wyjechać na wzgórze, skąd roztaczał się niesamowity widok na okoliczne góry, a przede wszystkim na wrzosowiska poprzeplatane jeziorami.







Wzdłuż trasy wyciągu płynął potok z licznymi kaskadami


Widoki z góry zapierały dech w piersiach.












Zjechaliśmy kolejką w dół podziwiając nadal widoki.



Po lunchu spożytym w barze dolnej stacji kolejki udaliśmy się w dalszą drogę. Podążaliśmy przez kolejne doliny i mijając większe i mniejsze jeziora. Dłuższy czas jechaliśmy wzdłuż Loch Lomond.
Dotarliśmy do naszego miejsca noclegowego, zlokalizowanego na uboczu w niedalekiej odległości od Glasgow. A miejsce było szczególne. Był to hotel, który właściwie był schroniskiem na szlaku Highland Way, szlaku turystycznego przecinającego górzyste tereny Szkocji z południa na północ. Położony był na 96 mili tego szlaku. Wśród gości przeważali "plecakowcy". Można było nocować w budynku schroniska albo w rozłożonych obok namiotach. Samo wnętrze schroniska sprawiało wrażenie leśniczówki z tzw. "duchem". My przenocowaliśmy w takich oto klimatach.












Komentarze